W dzisiejszym, dość płytkim świecie, w którym z każdej strony bombardowani jesteśmy różnego rodzaju nowinkami modowymi, a większość gwiazd, które czy tego chcemy czy nie, ma dość silny wpływ na zwykłe szare jednostki, stawia sobie za cel wywołanie jak największej kontrowersji, bardzo łatwo o przesadę. w sprawie mody. Po najsłynniejszych światowych wybiegach modelki przechadzają się w pięknych ubraniach, ale większość z nich jest pięknych tylko pod względem artystycznym, trudno bowiem byłoby cokolwiek z tych kolekcji założyć do kina, szkoły, pracy, na randkę czy na zwykły spacer z psem, zresztą umówmy się, że Moda przed duże ,,M" stawia większe wymagania co do miejsc, w których mamy ją pokazywać, niż te wyżej wymienione.
Ostatnio bardzo popularne stały się blogi tak zwanych ,,szafiarek", dziewczyn bawiących się modą. Młode dziewczyny, w większości nastolatki, prezentują swoje zestawy ubraniowe w sieci, radząc jak się ubierać, co ze sobą łączyć. Niestety, ja przeglądając owe blogi mam wrażenie, że większość z nich jest mocno przestylizowanych i wymuszonych, Nie wiem, może jestem fanką minimalizmu? Chodzenie na co dzień w niebotycznych obcasach wydaje mi się z grubsza niewygodne i dość wymuszone, podobnie jak ubieranie balerin do ciepłego futra jak to ostatnio zrobiła na przykład Suri Cruise (czy to nie jest chore, aby w takiej wypowiedzi powoływać się na niespełna pięcioletnie dziecko? Witajcie w XXI wieku...). Dlatego jeśli chodzi o moje typy modowe to mam dwa- Sienne Miller i Michelle Williams. Obydwie przeważnie wyglądają jakby nałożyły na siebie w pośpiechu kilka przypadkowych ubrań z wczorajszego dnia, mając gdzieś to co dyktują modowe magazyny, a jednocześnie według mnie zawsze wyglądają świeżo, dziewczęco i niewymuszenie.
Trzeba przyznać, że w świecie, w którym do codziennego życia wkradła się postarzająca czerwona szminka, tlenione włosy, obcasy i sztuczne futra, taka moda w iście brooklyńskim stylu jest mile widziana. Miło jest popatrzeć na coś co nie przypomina Lady Gagi przebranej za prezerwatywę czy Taylor Momsen z makijażem pandy i stylem na prostytutkę, bo przecież naturalność i dziewczęcość jest zawsze w modzie, prawda?
