czwartek, 30 czerwca 2011

I love you, I don`t wanna live without you, did you say that?


Mogę po raz kolejny wzruszyć się na tym samym momencie, spłakać poduszkę razem z moim psem u boku, mimo iż wydawałoby się iż przez jakieś dwa lata powinnam się na to wszystko uodpornić, ale nie, wszyscy wiedzą, że o 18:10 zawsze siedzę z chusteczkami i zawsze, gdy widzę końcowe napisy zastanawiam się co będę robić o tej porze za dwa lata, bo z roku na rok coraz więcej aktorów postanawia pójść inną drogą, brać udział w innych projektach, co w sumie jest naturalne ale też pozostawia jakąś pustkę, bo jak  teraz żyć własnym życiem w czasie, gdy co dziewięć minut zaczyna padać deszcz i dzisiaj znowu nas zlało, jedynym towarzyszem jest więc pilot, gazeta i książka. A jeszcze kilka dni temu było tak miło, kiedy siedzieliśmy na dworcu jedząc chińszczyznę i przyglądając się jak pociągi odjeżdżają, ludzie śpieszą się na wakacje czy do domów, na niektórych z nich ktoś czeka, niektórzy śpieszą się samotnie, starając się w tym pośpiechu nie zauważać swojej samotności, perony są jednak fajne.



sobota, 25 czerwca 2011

..

Odnalezienie tych płyt to jak jedna wielka wycieczka w przeszłość, ludzie stworzyli już parę lat temu machinę przenoszącą w czasie szkoda tylko, że nie zdają sobie sprawy z tego że są nią właśnie te wszystkie płyty cd, dvd i inne dyski czy karty pamięci, które zawierają tyle wspomnień i momentów łączących nas z tymi paroma nutami, słowami, zdjęciami, w dzisiejszych czasach nic nie znika nie tylko w sensie mentalnym, ale materialnym przede wszystkim. Ten początek wakacji bardzo daje się we znaki, spacery są tak jesienne i zimne i ten deszcz dzisiaj wcale nie był fajny, ta temperatura wcale nie powoduje uśmiechu i szczęścia tylko strach przed tym co nieuniknione, a z czym będzie trzeba w najbliższym czasie stanąć twarzą w twarz, skończył się słodki smak żelek Haribo i jedzenia popcornu, a właśnie jeśli chodzi o popcorn to dzisiaj znowu spaliłam kolejną porcję, a mama już wróciła i już nie będzie codziennego jedzenia budyniu na obiad, jajecznicy na kolację i zepsułam drzwi w aucie, ale co tam jest pięknie i Adam znowu przypomina swoimi piosenkami te wszystkie chwile, fajnie.


Jeśli chodzi o wieczór to jest American Psycho z życiową rolą Jareda Leto, który pojawia się na ekranie aż na 3 minuty, ale co tam ważne, że jest wymieniony w napisach. i truskawki, które za niedługo się już skończą.  No i mam wielką ochotę na jakąś grę telewizyjną, chyba czas ponownie zainwestować w pegazusa. 

piątek, 24 czerwca 2011

The Hills.

Czuję, że te wakacje będą jedną wielką sentymentalną podróżą do czasów przełomu podstawówki i gimnazjum. Już wczorajsza noc należała do filmów właśnie z tego okresu- Zakręcony Piątek, Wredne Dziewczyny, Pamiętnik Księżniczki i Jak dwie krople wody zaatakowały mój odtwarzacz DVD i pomogły przenieść się do czasów, gdy miało się te dwanaście czy piętnaście lat i w osobie Lindsay Lohan, Hilary Duff czy sióstr Olsen widziało się największe gwiazdy kina. Czas jednak, jak się okazuje, nie dla każdej z nich był łaskawy- narkotyki, więzienie, imprezy, anoreksja to to co potem zdominowało kolejne premiery filmowe z ich udziałem.
Jako że pogoda nie jest dla nas zbytnio łaskawa dzisiejszy dzień postanowiłam poświecić kolejnej sentymentalnej podróży, tym razem do czasów kiedy wakacyjne poranki spędzałam z maratonem MTV, w którym często pojawiał się serial The Hills zrealizowany w formie reality show.


The Hills opowiada o losach Lauren Conrad i jej przyjaciół w Los Angeles. Jak to często bywa w serialach i programach realizowanych właśnie w tym mieście, Los Angeles po raz kolejny okazuje się synonimem bogactwa, piękna, mody i wszechobecnego luksusu. Dziewczyny mimo tego iż są na początku swojej kariery zawodowej (Lauren jest stażystką w Teen Vogue i rozpoczyna dopiero naukę w szkole mody a Heidi pracę w PR ) mieszkają w pięknej willi z basenem i jeżdżą drogimi samochodami, nie wspominając już o ubraniach czy torebkach jakie noszą i o imprezach na jakich bywają. Mimo to ten luksus wcale nie jest motywem przewodnim owego serialu, tak naprawdę jest nim stawianie pierwszych kroków w budowaniu swojej kariery zawodowej, czyli to przed czym stoi każdy młody człowiek w pewnym etapie swojego życia. I tak jak to w życiu bywa- Lauren i jej przyjaciele często muszą podejmować trudne decyzje, które mieszają się z życiem zawodowym i prywatnym, które jak to często bywa nie idzie ze sobą w parze. The Hills to serial na faktach co sprawia, że ogląda się go z wielką przyjemnością, bo chociaż świat otaczający bohaterów znacznie różni  się od naszego, to prędzej czy później okazuje się, że problemy tak naprawdę są takie same. Oglądając te odcinki możemy też z całkiem innej pozycji przyglądać się związkowi Heidi i Spencera, gdyż każdy kto tak jak ja jest na bieżąco z wszelkimi serwisami plotkarskimi doskonale zdaje sobie sprawę z tego jak wygląda teraz Heidi, jak wielką krzywdę wyrządziła swojemu ciału i trochę też swojej psychice.



czwartek, 16 czerwca 2011


 Ile jestem ci winien? Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń? Ile były warte nasze słowa, kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa? 


Tak biegniemy i biegniemy i tylko od czasu do czasu zauważamy jak zmieniają się pory roku, niedawno biegliśmy w płatkach śniegu, teraz biegniemy w słońcu i deszczu na przemian, kiedyś biegliśmy w rozwalających się sandałach i getrach z królewną śnieżką i skakanką w ręce, teraz w trampkach i dżinsach z komórką w kieszeni, ale przecież świat się nie zmienia, ciągle Ci sami ludzie, tylko kiedyś z nimi było inaczej, czasami spotykamy kogoś w naszych drzwiach, od tak przypadkowo, a potem ta osoba określa całe nasze życie, a przynajmniej kilka najbliższych lat tego życia, sprawia, że się uśmiechamy, że płaczemy, że chodzimy pijani, że rozstajemy się z pewnymi ludźmi, że oni nas zostawiają, że ławki zostają wyrywane z ziemi, że pewne przyjaźnie się kończą, a niektóre do nas wracają, że obracamy się w kręgu tych samych miejsc i ludzi, a jednak oni chudną, my tyjemy, za niedługo pojawi się nowy mały człowiek, a ten sam człowiek, który właśnie wtedy tak po prostu stał w drzwiach, teraz jest takim małym insektem, który od czasu do czasu się pojawia, ale tak naprawdę to już wcale nie jest ważne, bo jest tak wspaniale. Po czym poznaje się prawdziwe szczęście? Po tym, że  jadąc do Krakowa i słysząc o jakimś patronie od spraw beznadziejnych to mimo iż nie wierzysz w Boga to i tak nie masz nawet z czym do tego patrona iść, bo nie ma żadnych beznadziejnych spraw w twoim życiu, pierwszy raz od tak dawna po prostu nie ma żadnych kłótni, wyrzutów sumienia, szpiegowania, bólu, i słów, które ranią bo nawet te słowa nie mają żadnego znaczenia, jest tak po prostu dobrze. Póki co jednymi problemem jest dostanie się do Warszawy .



niedziela, 12 czerwca 2011

Najpiękniejsi.

Bez różnicy, czy są to pary tworzące związek w prawdziwym życiu, czy też tylko na potrzeby filmu czy serialu, zawsze przyjemnie się na nich patrzy, wchodzi w ich losy (jeśli sprawa dotyczy serialu czy filmu, jestem zdecydowanie przeciwna uganianiu się za gwiazdami z aparatem w dłoni), nieprawdaż?















sobota, 11 czerwca 2011

Summer time.

Wreszcie doczekałam się upragnionych wakacji ! :) Tych najlepszych, bo ostatnich, które spędzę jako pełnoprawna licealistka. Czas zapieprza, w czasie kiedy to piszę zostało mi 45 minut bycia osiemnastolatką. Nie wiem, nie czuję się na to 19 lat, wujek miał rację mówiąc rok temu, że po 18 lata pędzą jak szalone, no ale cóż niektóre rzeczy są nieuniknione i jak to mówią, w życiu są tylko trzy pewne rzeczy-  najpierw kolejne świeczki na torcie, podatki a później śmierć (;


W zeszłym tygodniu udało mi się aż dwa razy zagościć w Krakowie. Nie wiem czemu, ale to miasto nigdy nie potrafiło mnie do siebie przekonać, albo póki co nie potrafi tego zrobić. Wole nie nastawiać się negatywnie tak w stu procentach, bo nie wiadomo gdzie wyląduję za rok po zdaniu matury, ale jest tylko jedna rzecz, która zachwyca mnie w tych wąskich ulicach obładowanych autami z każdej strony - miejskie rowery i przemierzający na nich miasto ludzie. W moim mieście rzadko można zobaczyć kogoś na rowerze jadącego przez deptak, wszyscy pchają się wszędzie autami, a ja niestety należę od pewnego czasu do tych nieszczęśników i szczerze mówiąc, za każdym razem drżąc o swoje miejsce parkingowe, stojąc w korkach w trakcie powrotu do domu, albo- o zgrozo- jadąc w deszczu, dojrzewam do decyzji o zakupie właśnie takiego miejskiego roweru jak te widywanie w Krakowie. No bo czyż nie są piękne?