Ile jestem ci winien? Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń? Ile były warte nasze słowa, kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Tak biegniemy i biegniemy i tylko od czasu do czasu zauważamy jak zmieniają się pory roku, niedawno biegliśmy w płatkach śniegu, teraz biegniemy w słońcu i deszczu na przemian, kiedyś biegliśmy w rozwalających się sandałach i getrach z królewną śnieżką i skakanką w ręce, teraz w trampkach i dżinsach z komórką w kieszeni, ale przecież świat się nie zmienia, ciągle Ci sami ludzie, tylko kiedyś z nimi było inaczej, czasami spotykamy kogoś w naszych drzwiach, od tak przypadkowo, a potem ta osoba określa całe nasze życie, a przynajmniej kilka najbliższych lat tego życia, sprawia, że się uśmiechamy, że płaczemy, że chodzimy pijani, że rozstajemy się z pewnymi ludźmi, że oni nas zostawiają, że ławki zostają wyrywane z ziemi, że pewne przyjaźnie się kończą, a niektóre do nas wracają, że obracamy się w kręgu tych samych miejsc i ludzi, a jednak oni chudną, my tyjemy, za niedługo pojawi się nowy mały człowiek, a ten sam człowiek, który właśnie wtedy tak po prostu stał w drzwiach, teraz jest takim małym insektem, który od czasu do czasu się pojawia, ale tak naprawdę to już wcale nie jest ważne, bo jest tak wspaniale. Po czym poznaje się prawdziwe szczęście? Po tym, że jadąc do Krakowa i słysząc o jakimś patronie od spraw beznadziejnych to mimo iż nie wierzysz w Boga to i tak nie masz nawet z czym do tego patrona iść, bo nie ma żadnych beznadziejnych spraw w twoim życiu, pierwszy raz od tak dawna po prostu nie ma żadnych kłótni, wyrzutów sumienia, szpiegowania, bólu, i słów, które ranią bo nawet te słowa nie mają żadnego znaczenia, jest tak po prostu dobrze. Póki co jednymi problemem jest dostanie się do Warszawy .
