czwartek, 3 lutego 2011

Rzeczywistość.


Czy tylko ja odnoszę ostatnio wrażenie, że życie popycha nas w całkiem nieznane miejsca i sytuacje, w których nie potrafimy się odnaleźć? Presja bycia dorosłym i podejmowania coraz ważniejszych decyzji spada na nas każdego dnia i chyba coraz mniej zaczyna mi to odpowiadać, wręcz sprawia, że zaczynam wariować nie mogąc sobie znaleźć miejsca, zadając sobie jednocześnie to najważniejsze pytanie -Co zrobić? Niby człowiek zastanawiał się nad tym od lat, już w dzieciństwie planował swoją karierę zawodową mówiąc rodzicom, że zostanie panią fryzjerką, strażakiem, opiekunką. Lecz co z tym wszystkim co dzieje się teraz? Co z rzeczywistością? Jeszcze dwa lata temu wszystko było takie proste- prawo, własna kancelaria w centrum Warszawy i życie skrupulatnie budowane  w myślach podczas oglądaniu serialu Magda M. To wszystko jednak zniknęło i ustąpiło miejsca rzeczywistości.  Wysokiemu wynikowi matury, który trzeba zdobyć by dostać się na owe prawo. Mnóstwu pracy i determinacji jaką trzeba posiadać by się na nim utrzymać. Stresowi. Mnóstwu pieniędzy, które trzeba wydać podczas aplikacji.
Co jest właściwe? Pogodzenie pracy z swoim hobby, czy oddzielenie hobby od sposobu na zaspokajanie swoich potrzeb z wyższych hierarchii piramidy Maslowa? Czy ważniejsze jest przyjście do domu z uśmiechem na twarzy i świadomością, że wreszcie po wypełnieniu wszystkich obowiązków możemy zająć się tym co naprawdę sprawia nam przyjemność? Czy może zamienienie swojej przyjemności w pracę ,tak by nie było już czego wyczekiwać, bo zrobiliśmy wszystko w godzinach pracy? I co zrobić by pewnego dnia nie obudzić się, zdając sobie sprawę z tego, że życie przepłynęło nam przez palce, a my nie zrobiliśmy tego czego naprawdę chcieliśmy? Że nieświadomie dołączyliśmy do kasjerek marzących o byciu aktorkami, lekarzy pragnących być piłkarzami. Co zrobić by nie zdać sobie sprawy z tego, że rzeczywistość gdzieś spustoszyła nasze marzenia, które tak pielęgnowaliśmy będąc młodzi? 
 Nie wiem. Podobno nie jest ważne co robisz, ale gdzie to robisz. Nie wiem co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc, za rok i chyba o to nie dbam. Ważne jest żeby tego 1 października 2012 roku przekroczyć drzwi uczelni z uśmiechem na twarzy, ze oto właśnie jestem na właściwych studiach, w właściwym miejscu. A póki co ona jest tym miejscem.