Uwielbiam ją. Uwielbiam ten wywiad, uwielbiam te słowa, które wypowiadała podczas niego. Uwielbiam jej oczy, gdy opowiadała o tym wszystkim i sposób w jaki powstrzymywała łzy.
Cóż, mi się to nie udało.
Te kilka minut opowiadało o tak wielkiej tragedii i miłości, że jest to wprost nie wyobrażalne.
Pierwsze takie słowa od dłuższego czasu, chyba konkretnie od 22 stycznia 2008 roku.
I ta determinacja, z którą wykrzykiwała, że teraz najważniejsza jest dla niej Matilda i danie jej normalnego dzieciństwa.
Cóż, życie pisze nie raz niesamowite scenariusze.
O ile taką tragedię w ogóle można nazwać czymś niesamowitym.