środa, 19 stycznia 2011

You jump, I jump, remember?


Jest wiele filmów, do których wracam z miłą chęcią podczas nudnych wieczorów, mimo to jest tylko jeden film, który bardzo szczególnie zapisał się w mojej pamięci, a oglądanie go zawsze wywołuje u mnie zarówno uśmiech jak i łzy. Tym filmem jest oczywiście Titanic Jamesa Camerona.
Dlaczego Titanic jest dla mnie filmem szczególnym? Nie dlatego, że opowiada o wielkiej miłości a główną rolę męską gra tam Leonardo DiCaprio. Ten film jest dla mnie ważny, ponieważ bardzo mocno zapisał się w moim sercu i pamięci w dzieciństwie, i za każdym razem, gdy do niego wracam wywołuje u mnie wciąż takie same uczucia. 


Był rok 1997 kiedy Titanic pojawił się w kinach, a świat zwariował na jego punkcie.  To było jak nagłe uderzenie. Kate Winslet i Leonardo DiCaprio z dnia na dzień stali się gwiazdami. Dzisiaj obydwoje zgodnie przyznają, że ten czas był dla nich bardzo trudny i niechętnie wracają pamięcią do tamtych wydarzeń oraz do współpracy z Cameronem. Oskary, miliony ludzi w kinach, szał, który o dziwo przeniknął również do świata mojego dzieciństwa za sprawą oczywiście zwykłych karteczek do segregatora, które jako mała dziewczynka miałam zwyczaj zbierać. 
Pamiętam jak ciągnęłam mamę do sklepów żeby kupowała mi coraz to nowe wzory (?) karteczek i jak wymieniałam się z nimi koleżankami. Wszystkie bez wyjątku były zakochane w DiCaprio i przyrzekały sobie, że pewnego dnia za niego wyjdą. Kiedyś jedna z moich koleżanek przyniosła karteczkę, na której Leonardo był sfotografowany ze swoją ówczesną dziewczyną, jakąś blond modelką, której nazwiska nawet nie pamiętam. Potargałyśmy tą karteczkę na strzępy, zdeptałyśmy i wyrzuciłyśmy do kosza.
Potem przyszedł rok 1998 i ten dzień. Tata wrócił z pracy trzymając w ręku świeżo kupioną kasetę video Titanica. Jak ją chwyciłam i włożyłam do odtwarzacza tak mogłam oglądać w nieskończoność. Wpatrywałam się jak oczarowana w ten piękny, wielki statek, w pięknie ubraną Kate Winslet i w równie uroczego DiCaprio (no i w scenę, podczas której była ukazana naga Kate Winslet oraz scenę seksu pomiędzy nią a DiCaprio, trzeba to zaznaczyć i negatywnie ocenić zachowanie mojego ojca, który pozwolił  oglądać TAKIE sceny sześcioletniej córce). Nie pamiętam czy w ogóle rozumiałam o czym jest ten film, pamiętam tylko, że były to wielkie emocje, potem chwaliłam się koleżanką, które ten film znały tylko z kolorowych karteczek, że ja go oglądałam. 
Pamiętam jak razem z dziewczynkami w przedszkolu, ku przerażeniu naszych opiekunek, bawiłyśmy się w kręcenie w kółko a`la Rose i Jack na imprezie oraz jak wujek nagrał mi na kasetę piosenkę przewodnią wykonywaną przez Celine Dion. Wkładałam ją do walkmana i zasypiałam z ową piosenką w uszach. Dziadek kupił mi nawet ręcznik z Leonardo i Kate ukazanymi w słynnej scenie I`m flying. Parę lat później pogrzebałam moją miłość do tej sceny jednym ruchem- farbując włosy na czarno i wycierając je w ten ręcznik. Z Leonardo i Kate została tylko czarna smuga farmy z firmy Garnier.
Chociaż z roku na rok stawałam się coraz starsza i zaczynałam poznawać inne filmy, a typ urody Leonarda DiCaprio zdecydowanie przestał mi odpowiadać, Titanic w dalszym ciągu zajmował ważne miejsce w mojej pamięci i zawsze z wielką chęcią oglądałam go podczas zimowych wieczorów na Polsacie z tatą, który ze śmiechem wspominał jak potrafiłam na jego oglądaniu spędzać całe dnie, a ja zanosiłam się płaczem na scenie, podczas której Rose wyskakuje z szalupy i biegnie w stronę Jacka by ostatecznie rzucić mu się w ramiona. 
Titanic jest zdecydowanie największym symbolem lat 90. To on zrobił z Camerona, DiCaprio i Winslet gwiazdy. To on sprawił, że Leonardo DiCaprio stał się idolem nastolatek, które dziś pewnie mają swoje rodziny i dzieci. Posiada niesamowity soundtrack. Wzrusza swoją naiwnością. Pierwszy raz oglądałam go w przedszkolu. Potem kolejno w podstawówce, gimnazjum, liceum i najprawdopodobniej jeszcze nie raz wrócę do niego nawet na studiach. Bo są filmy nieśmiertelne. Dla mnie zdecydowanie jest nim właśnie Titanic.