Nie wiem dlaczego, ale mam pewien sentyment do oglądania oraz czytania biografii osób obecnych w mediach, czy wpisanych w naszą historię, zwłaszcza tą dotyczącą muzyki i filmu. Z tego powodu spędziłam kilka ostatnich dni oglądając takie filmy jak: This is it, Sid and Nancy, Dzień po ciężkim dniu i The doors. Nie chcę mi się opisywać dokładnie każdego z nich bo jestem dzisiaj strasznie zmęczona, ale oto taki mój mały ranking:
1. The doors.
Świetny film Olivera Stone`a z świetną kreacją Vala Kilmera. Członkowie oraz fani zespołu The doors nie zgadzają się jednak z tym, w jaki sposób została przedstawiona postać Morrisona. W moich oczach Jim Morrison był właśnie taką postacią, jak ta przedstawiona w filmie i wielu autobiografiach. Genialny, niezrozumiany, ale też wiecznie pijany. Dlatego nie rozumiem dlaczego mamy w sobie taką cząstkę, która chce, by każdy człowiek zasłużony dla muzyki był czysty jak łza. Zresztą nie tyczy się to tylko gwiazd rocka. Każdy z nas ma wady i zalety i nawet bóg rocka, za którego uważa się Morrisona, nie był idealny i trzeba powiedzieć to wprost, a nie mydlić sobie oczy. Wracając jednak do tematu- świetna obsada aktorska (prócz Meg Rayan- ona jako Pamela działała mi straszliwie na nerwy, widać że kompletnie nie miała pojęcia o tym jak Courson się zachowywała, jaką rolę odgrywała w życiu Morrisona, zero przygotowania do roli co było widoczne), świetna muzyka i świetnie ukazany charakter epoki dzieci kwiatów, zdecydowanie polecam.
2. Noc po ciężkim dniu.
Moi kochani chłopcy. O miłości do The Beatles mogłabym mówić godzinami. Świetny humor- Lennon jak zwykle niezawodny! Lekki film na nudne popołudnie, gdy się lubi angielski humor, chłopaków z The Beatles i ma się ochotę zobaczyć ich z trochę wyidealizowanej strony. Film pokazuje jeden dzień z życia zespołu i kręcony był w roku 1964, kiedy szał na The Beatles dopiero się zaczynał, a sami chłopcy byli młodzi, świeży i bardzo z sobą zaprzyjaźnieni, co udało ukazać się im w filmie. Śmieszne sytuacje, wzajemne dogryzanie-zdecydowanie film poprawiający humor. No i Ringo Starr, mój drugi obok Lennona ulubiony beatles. Oglądając go na ekranie i patrząc jak przyjaciele z zespołu dogryzają mu przy każdej okazji, zwłaszcza jeśli chodzi o jego nos miałam ochotę go przytulić.;) Nie mogę uwierzyć, patrząc na jego aktualne zdjęcia, że to ten sam krejzol jakim był w młodości.
3. This is it.
Film najświeższy z całej czwórki. Trafiłam na niego całkiem przypadkowo, szczęśliwym trafem był dzisiaj popołudniu emitowany na HBO. Cóż, miło się było cofnąć do czasów kiedy Michael Jackson był wśród nas. Film generalnie pokazuje kulisy powstawania trasy koncertowej, do której przed śmiercią przygotowywał się Jackson. Jeżeli chodzi o przemyślenia czy spostrzeżenia to mam kilka:
- Szkoda, że trasa nie doszła do skutku, fani którzy mieliby szczęście na niej być, mieliby co podziwiać, naprawdę. Dopracowana pod każdym kątem, pełna fantazji, nie boję się postawić tezy, że mogłaby być to najlepsza trasa koncertowa ostatniego dziesięciolecia.
- Patrząc na Michaela wywijającego na scenie i robiącego słynny moonwalk, nie mogłam uwierzyć, że był schorowanym, zażywającym leki mężczyzną. Miał w sobie tyle energii, a kondycji mógłby pozazdrościć mu nie jeden młody człowiek.
- Nie dziwię się, że rodzina Michaela stara się teraz zarobić na wszystkim co go dotyczy, widać było, że same przygotowania do trasy pochłonęły niesamowite ilości pieniędzy, a skoro nie doszła ona do skutku, koszty nie zwróciły się poprzez promocję czy bilety. Cóż.
4. Sid i Nancy.
Film dotyczący miłości Sida Viciousa i Nancy Spungen, rozpoczynający się w momencie jej śmierci, po której Vicious trafia do więzienia i rozpoczyna opowieść o ich miłości. Miłości brudnej, gwałtownej i szaleńczej. Trzeba wspomnieć o tym, że fani Sex Pistols nienawidzą Nancy praktycznie tak samo jak fani Nirvany nienawidzą Courtney Love. Cóż, fakt faktem, że najprawdopodobniej gdyby Sid nie poznał Nancy żyłby nadal. Lecz czy to uchroniłoby karierę Sex Pistols..?
Film był zdecydowanie najsłabszy z wszystkich czterech tutaj przedstawionych i warto go obejrzeć tylko ze względu na kreacje Gary`ego Oldmana. Kochany Syriusz Black z Harry`ego Pottera jako ćpun i członek kapeli punkowej? To dla wielu musi być szok, ale za to jak udany! Natomiast strasznie działała mi na nerwy Chloe Webb, moim zdaniem była sztuczna od początku do końca. Mimo to film Sid i Nancy jest na pewno obowiązkową pozycją każdego fana Sex Pistols i możliwe, że im się spodoba. Mnie nie urzekł, ale też wielką i oddaną fanką tego angielskiego zespołu nie jestem.



