piątek, 11 marca 2011

,,Prędzej zapamiętają mnie cipki waszych sióstr niż historia. "


Wyobraź sobie, że jesteś mężczyzną. Jesteś mężczyzną, mieszkasz w Kalifornii, codziennie budzą Cię promienie słońca, jeździsz porsche. Jesteś mężczyzną, mieszkasz w Kalifornii, jeździsz Porsche i jesteś przystojny oraz błyskotliwy, dzięki czemu często zdarza ci się budzić przy innej, równie pięknej kobiecie, a średnia wieku większości tych kobiet nie wynosi 27 lat. Oprócz tego, że mieszkasz w Kalifornii, jeździsz porsche i prawie codziennie masz inną partnerkę seksualną jesteś pisarzem. Dobrym pisarzem. Twoja książka odniosła wielki sukces, została przeniesiona na duży ekran, a w owej adaptacji zagrały największe sławy Hollywood, dzięki czemu tak naprawdę nie musisz pracować. Brzmi jak bajka, prawda? Życie niczym z amerykańskiego snu. Tak właśnie żyje główny bohater serialu Californication, Hank Moody. Jednak czy na pewno jest to życie jak ze snu? Californication nie jest łatwym obrazem, nie trafi do każdego. Jedni wyłączą go po jednym odcinku, bo nie jest on zbyt udany, dominują w nim dość wulgarne dialogi i częste sceny seksu. Inni jednak zdecydują się włączyć kolejny i zapewne zostaną już z bohaterami do końca sezonu, a może na kilka kolejnych.


Hank Moddy, wyłączając całą otoczkę, o której wspominałam, jest bohaterem tragicznym. Twórcy serialu jednak nie atakują nas tym tragizmem wprost, schludnie wplątują tragiczne wątki w śmieszne sytuacje i dialogi, tak by pokazać słodko-gorzki smak życia Hanka i jego przyjaciół.
Dlaczego Hank Moddy jest bohaterem tragicznym? Bo jego życie jest puste. Wielu ludzi w XXI wieku bardziej patrzy na materialne aspekty życia i chciałoby żyć w sposób hedonistyczny, zapominając o tym co w życiu jest najważniejsze, jakimi wartościami powinniśmy się kierować. Hank o tym pamięta, dlatego ponad życie kocha swoją dorastającą córkę i jej matkę, Karen, miłość swojego życia, jak często o niej mówi, Ale co z tego, że je kocha, jeśli tak naprawdę za co się nie weźmie to, mówiąc kolokwialnie, spieprzy? Co z tego, że kocha swoją córkę ponad wszystko, jeśli musi ona wychowywać się z ojcem, który nie radzi sobie z własnym życiem? I właśnie tutaj mamy kilka przykładów owego tragizmu, o którym wspominałam wcześniej, a który twórcy pokazują nam w humorystyczny sposób. Jak czuje się czternastoletnia dziewczynka, gdy w sypialni swojego ojca natyka się na rozebraną kobietę, bądź kiedy używa narkotyków, które znalazła w jego mieszkaniu? Jakim wzorcem dla swojej córki, którą tak kocha, jest Hank, gdy kiedy próbuje ją wychowywać, ona wprost mówi mu o tym, że sam nie zachowuje się lepiej, a jest od niej co najmniej dwa razy starszy?


Do mojej pięknej córki.
Piszę ci list. Zgadza się, prawdziwy list. To dość niepraktykowana już sztuka,niczym ręczne robótki. O cholera. Muszę ci coś wyznać. Z początku cię nie lubiłem. Byłaś małą, wredną osóbką. Zazwyczaj miło pachniałaś, ale nie interesowałaś się mną zbytnio. Co sprawiało, że czułem się lekko urażony. Byłaś ty i mama przeciwko całemu światu. Zabawne, że niektóre rzeczy nigdy nie ulegają zmianie. Więc dalej się bawiłem i robiłem z siebie głupca, nie do końca rozumiejąc,że rola rodzica zmienia człowieka. Nie pamiętam, kiedy dokładnie wszystko uległo zmianie. Po prostu o tym wiedziałem. W jednej chwili byłem niczym ściana, nieczuły na wszystko. Lecz chwilę później serce chciało wyskoczyć mi z piersi, wystawione na pastwę żywiołów. Miłość do ciebie była najbardziej intensywnym i bolesnym doświadczeniem. Brzemieniem niemal zbyt ciężkim do uniesienia. Jako ojciec złożyłem niemą przysięgę, by chronić cię przed światem,n ie zdając sobie sprawy, że sam przysporzyłem ci najwięcej bólu. Kiedy cofam się myślami w czasie, serce mi się kraje. Głównie dlatego, że mówiąc o mnie nie możesz czerpać żadnej dumy,bo skąd? Dba o wszystko i o nic w tym samym czasie. Szlachetny w myślach, żałosny w czynach.Coś musi się zmienić. Trzeba osiągnąć kompromis. 

 Hank kocha Karen, ale co z tego skoro tak często ją rani? Sypia z każdą kobietą, która tylko da mu znak, że ma na to ochotę, a jednak cały czas wraca do Karen, tłumacząc sobie, że seks i miłość to całkiem różne aspekty życia, nie łączące się ze sobą. Ale Karen ma tego dość, postanawia wyjść za Billa, porządnego mężczyznę, który być może wreszcie da jej stabilizacje, której ona i Becca tak bardzo potrzebują. No, ale znowu pojawia się problem- stabilizacja przegrywa z miłością, bo Karen tak naprawdę kocha Hanka. I wraca do niego. Do życia bez stabilizacji, do płaczu, kłótni, ale jednocześnie do miłości. Miłości ,przez którą cierpi ona, jej córka i sam Hank. 
Właśnie taki obraz pokazują nam twórcy serialu, obraz zwariowanej rodzinki, w której wszyscy kochają się na zabój, ale nie potrafią stworzyć wspólnie domu pełnego stabilizacji i bezpieczeństwa, bo ani jedno ani drugie nie leży w ich naturze. I tutaj pojawiają się najważniejsze pytania: Czy miłość jest wystarczająca? Dlaczego miłość nie pozwala nam być racjonalnym lub dlaczego nie pozwala nam tej racjonalności w sobie odnaleźć?

Californication to zdecydowanie dobry obraz. I ze względu na błyskotliwe dialogi, humorystykę sytuacji, czy jak wspominałam, świetną (!) grę aktorów, subtelnie wplatający tragizm, który sprawia, że nie siadamy do tego serialu z chusteczkami w kieszeni, tylko z piwem czy pizzą, bo jest to czysta rozrywka. Rozrywka, która z uśmiechem na twarzy przy okazji pokazuje nam w jak niebezpiecznych czasach żyjemy i do czego mogą one doprowadzić nas i naszych bliskich.