sobota, 5 marca 2011

Za każdym razem gdy zapomnisz ja będę pamiętał. I przypominał ci o tym.


Tak jak wcześniej pisałam, wracam do tematu filmów o miłości, tym razem nie z komedią romantyczną, lecz -jak twierdzi wszechwiedzący filmweb- melodramatem. 
Nicolas Sparks jest znanym na całym świecie pisarzem romansów, spod którego pióra wyszły takie książki jak List w butelce, Jesienna miłość, Wciąż ją kocham czy Pamiętnik. Wszystkie te książki łączą dwie rzeczy- są o miłości i wszystkie zostały przeniesione na duży ekran.
Pamiętnik można zaliczyć do typowej, schematycznej opowieści o miłości. Akcja rozgrywa się w latach 30 XX wieku, a więc II wojna światowa jest  naturalnym tłem wydarzeń. Allie jest dziewczynką z dobrego i bogatego domu. Noah jest biednym chłopakiem i artystą. Jak można się domyślić, ta dwójka zakochuje się w sobie. 
W Pamiętniku nie byłoby niczego niesamowitego- ot, kolejna płaczliwa historia o miłości, gdyby nie jeden szczegół- choroba. I to nie taka choroba, z którą spotykamy się w większości filmów (sam Sparks też nam ją przedstawia w Jesiennej miłości) czyli białaczka, rak piersi etc. Tym razem spotykamy się z jedną z najgorszych chorób współczesności, na którą w dalszym ciągu nie znaleziono lekarstwa. Choroba ta nie wykańcza organizmu, nie powoduje, że chory wymiotuje od chemioterapii, chudnie, leży tygodniami w szpitalu. Choroba, o której mowa najpierw powoduje, że zapominasz kluczy do mieszkania. Następnie zapominasz dosypać soli do zupy. Następnie wychodzisz na samotny spacer i nie możesz znaleźć drogi powrotnej do domu. A potem? Potem nie poznajesz znajomych, własnych dzieci...Tracisz to co najważniejsze- świadomość, wspomnienia, to co cię budowało. Ta choroba nazywa się alzheimer.
Co ma zrobić zakochany mężczyzna, gdy jego żona pomału zaczyna zapominać chwile, które ich wcześniej łączyły? Gdy zapomina, że on jest jej mężem, gdy nie poznaje ich własnych dzieci? Co zrobić, by pomóc jej przypomnieć sobie cząstkę swojej dawnej osobowości, historię swojego życia, które mimo iż należy do niej jest jej całkiem obce? Noah ma na to sposób. Codziennie każdego dnia czyta Allie historie pewnej miłości. Ich miłości. 

Decydując się na ten film trzeba bezapelacyjnie zaopatrzyć się w paczkę chusteczek higienicznych i wejść w tę słodko-gorzką historię całym sercem. Historię podzieloną swoją problematyką na dwa człony- ludzi młodych, którzy ze względu na dzielącą ich sytuacje materialną nie mogą być razem, mimo wielkiej miłości jaka ich łączy i człon drugi- dwójki starszych ludzi, którzy przeżyli ze sobą tak piękną historię, brutalnie odebraną im przez chorobę. 
Pamiętnik pod względem artystycznym stoi na bardzo wysokim poziomie. Mamy w nim piękne krajobrazy, sceny, które swoim pięknem a jednocześnie prostotą zapierają dech w piersiach, choćby piękna scena gdy Allie i Noah płyną łódką, czy scena pocałunku w deszczu. Mamy piękne kostiumy z epoki będącej do dzisiaj jedną z największych inspiracji projektantów.



Nie jestem fanką książek Sparksa, tak naprawdę to tylko Pamiętnik, w latach gimnazjalnych (a trzeba wierzyć, mi na słowo, że wtedy gdy byłam pełna nastoletnich hormonów wzruszał mnie nawet Pamiętnik księżniczki) potrafił mnie wzruszyć. Jednak filmowa adaptacja tej książki podobała mi się bardziej. Bo która dziewczyna od czasu do czasu nie lubi oglądnąć takiej historii? Historii o miłości i nie tylko tej trwającej kilka lat, ale tej po grób? Która z nas by nie chciała żeby w starości, gdy pewne szczegóły zaczną nam uciekać, nasz mąż trwał przy nas i przypominał o nich zawsze każdego dnia od początku? Do takiej cierpliwości i poświęcenia może zmusić tylko miłość. Ta wieczna.