,,Człowiek miewa w życiu takie chwile, że lubi otaczać się przedmiotami które przypominają smutek"- to zdanie z noweli Bolesława Prusa towarzyszy mi od kilku dni. Ludzie, szczególnie w naszym kraju tak przywiązanym do tradycji, robią z świąt zawsze wielką sprawę i zamieszanie. Stają na głowie aby ugotować niesamowitą ilość potraw, które i tak najprawdopodobniej wylądują w koszu, przywdziewają sztuczny śmiech i idą do kościoła podając rękę i wybaczając ludziom, których nawet nie znają i nie mają czego wybaczać. A ja? Siedzę i otaczam się właśnie takimi rzeczami, które przypominają wcześniej wspomniany smutek. Jem, jem i i się smucę. Czym? Tym co zawsze, szczególnie kilkoma filmikami z youtube, zdaniami zapisanymi na pewnej, należącej niegdyś do mnie stronie internetowej...
Ludzie, którzy mają problem z smutkiem potrzebują jakiś bodźców, które go wywołają nawet jeśli nie są one związane z ich życiem. W moim przypadku smutek i nawet w pewnych momentach łzy wywołuje ten film:
bo trzeba po prostu bodźca..