środa, 29 grudnia 2010

Nowa muzyczna miłość.


Przeważnie jest tak, że to co najlepsze odkrywa się całkiem przypadkowo. Tak jest właśnie w ich przypadku. Zachęcona pełnym optymizmu wywiadem i równie optymistyczną recenzją ,skusiłam się oddać Pauli i Karolowi swój wolny czas. Cóż, urzekli mnie. W czasach, gdy polska muzyka przestała do mnie trafiać w jakiekolwiek postaci, czy to zarówno w postaci Pectusa z wijącym się wokół mikrofonu wokalistą w czarnych okularach, czy w postaci wszechobecnego szału na reggae, znalazłam perełkę. Perełkę warszawską, która w czasie chłodu, śniegu i błota, pod którym ślizgają się nasze stopy oraz koła samochodu, zaaplikowała mi pozytywną energię, uśmiech i wiarę, że przetrwamy do czasu pierwszych promieni słońca.